Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konkurs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konkurs. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 stycznia 2021

Przepis na… co mi w duszy gra

Witajcie, kochani!

W tym roku Ulcia wymyśliła dla nas nową zabawę. Tworzymy prace według przepisu. Składniki styczniowego przepisu można zobaczyć na banerku.

U mnie powstała kartka w moich ulubionych niebieskościach.

A poszczególne składniki to:
kwadratowa baza

listki z tekturki

kwiaty

napis

wstążka

zamiast szablonu jest piórko (nie używam i nie mam szablonów, więc skorzystałam z możliwości zamiany)

i w charakterze tajemnego składnika – oczywiście motyl

 

Jeszcze muszę się Wam pochwalić, że moja kartka zdobyła pierwsze miejsce w konkursie pod patronatem Studia75 na blogu Świrów Rękodzieła. Bardzo się cieszę!

I to tyle na dzisiaj. Pozdrawiam Was bardzo Ciepło i serdecznie i do następnego spotkania,
Małgosia

poniedziałek, 10 września 2018

Wrześniowa mapka i… nagroda


Witajcie, kochani!

W tym miesiącu Ulcia zaproponowała nam w swojej kartkowej zabawie taką oto mapkę:


A ja zinterpretowałam ją tak:



Poza tym znów przywędrowała do mnie paczuszka – tym razem z nagrodą pocieszenia, którą wygrałam w konkursie u Sikoreczki. Dziękuję, Edytko.


Dziś krótko i zwięźle, bo dzień był męczący. Za to pozdrowienia przesyłam Wam najszczersze i najserdeczniejsze. Pa, pa,

Małgosia

poniedziałek, 30 lipca 2018

Notesiki i …


Witajcie, moi kochani!

Zanim zdradzę Wam, dlaczego na chwilę zniknęłam z blogosfery, pokażę kilka notesików, które powstały ostatnimi czasy. Ot, choćby takie z samoprzylepnymi karteczkami, które można postawić na biurku.









I takie, które zmieszczą się nawet w niewielkiej torebce.





Stempelek z jarzębinową wróżką dostałam kiedyś od Hubki.


A gdzie byłam, jak mnie nie było?:) Otóż w Krakowie, mieście niezwykłym, gdzie dzieją się cuda. Tym razem też nie obyło się bez wyjątkowego wydarzenia. Wspaniałe chwile w pachnącej wiśniami restauracji… długa, serdeczna rozmowa… spacer po urokliwych zakątkach… wrażenie, że znamy się od zawsze… trudno mi słowami oddać emocje towarzyszące spotkaniu z Basią Wójcik. Basiu droga, dziękuję Ci za wszystko.


A po powrocie czekała na mnie niespodzianka, tym większa, że zapomniałam już, iż udało mi się jakiś czas temu wygrać zgadywankę u Agatki. I oto jaki piękny bukiet tulipanów w nagrodę do mnie przywędrował:


Dziękuję z całego serca, Agatko.

I Wam dziękuję, że do mnie zaglądacie, nawet pomimo tych upałów. Ja je lubię, ale wiem, że jestem w zdecydowanej mniejszości. Za to w następnym poście wprowadzę trochę jesiennego klimatu – już dziś zapraszam.

Uściski dla wszystkich,

Małgosia

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Misiaczek od Natalki

Witajcie, moje kochane!

W urodzinowym konkursie u Natalki z „Pracowni Nati” dopisało mi szczęście i stałam się posiadaczką  uroczego misia. Misiaczek przybył do mnie w pięknie ozdobionym pudełku, na którym uwagę zwraca misterny quillingowy kwiat. Za to przez okienko misia bynajmniej nie było widać, bo ukrył się pod warstwą…


… takich oto smakowitości:


Sam misio siedzi sobie na łące w otoczeniu wiosennej trawy i kwiatów, a towarzyszą mu – jakże by inaczej – motyle.




I gąsieniczka, z której też kiedyś będzie motyl.


Piękne, prawda? Dziękuję, Natalko!

Ciepło Was pozdrawiam.

Pa, pa,

Gosia

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Słoneczna laleczka ma imię

Witajcie, moi kochani!

Dziś, pod okiem nieocenionego Aleksandra, dokonało się za pomocą mej kończyny górnej losowanie. Przebieg został skrupulatnie udokumentowany, tak więc na początku widzimy, że przygotowałam losy, na których zapisałam kto bierze udział w konkursie i jakie imię proponuje dla laleczki. 


Następnie losy trafiły do doniczki i zostały dokładnie wymieszane.




Wreszcie nastąpił moment kulminacyjny.




I już wiadomo, że laleczka otrzymała imię Marylka, a mój debiutancki albumik z rolek powędruje do Tiny J. Gratuluję zwyciężczyni, a Wam wszystkim dziękuję za udział w zabawie i za wspaniałe propozycje imion.


Jeszcze na koniec dodam, że moja weekendowa wyprawa do Krakowa była bardzo udana. Zwiedzałam miasto tak intensywnie, że dorobiłam się pięciu okazałych bąbli na stopach i teraz poruszam się ostrożnie i kulejąco:) Pogoda dopisała, a ja wróciłam z oczyma i sercem jeszcze wypełnionymi pięknem Królewskiego Miasta. Osią tej wyprawy było spotkanie z moim Bratem, dzięki któremu wszystko przebiegało sprawnie i udało mi się nigdzie nie zabłądzić (a z moją orientacją w terenie byłabym w stanie zgubić się już na dworcu, który niczym nie przypomina naszej prowincjonalnej stacyjki:) Wiem, że teraz powinny się pojawić zdjęcia, ale nie powstało żadne. Po pierwsze mój aparat chyba nie bardzo sprostałby zadaniu (o zabytkowym telefonie nawet nie wspomnę). A po drugie – przyznam się Wam, że ja podczas wycieczek niespecjalnie lubię robić zdjęcia. Oglądam, podziwiam, chłonę całą sobą i po prostu nie chce mi się pstrykać. Za to uwielbiam oglądać zdjęcia zrobione przez innych. Mam nadzieję, że wybaczycie mi ten brak.

Na dzisiaj tyle. Przesyłam Wam serdeczne buziaczki i do następnego spotkania,

Gosia