Witajcie, moi kochani!
Dziś, pod okiem nieocenionego Aleksandra, dokonało się za
pomocą mej kończyny górnej losowanie. Przebieg został skrupulatnie udokumentowany,
tak więc na początku widzimy, że przygotowałam losy, na których zapisałam kto
bierze udział w konkursie i jakie imię proponuje dla laleczki.
Następnie losy trafiły do doniczki i zostały dokładnie wymieszane.
Wreszcie nastąpił moment kulminacyjny.
I już wiadomo, że laleczka otrzymała imię Marylka, a mój
debiutancki albumik z rolek powędruje do Tiny J. Gratuluję zwyciężczyni, a Wam
wszystkim dziękuję za udział w zabawie i za wspaniałe propozycje imion.

Jeszcze na koniec dodam, że moja weekendowa wyprawa do
Krakowa była bardzo udana. Zwiedzałam miasto tak intensywnie, że dorobiłam się
pięciu okazałych bąbli na stopach i teraz poruszam się ostrożnie i kulejąco:)
Pogoda dopisała, a ja wróciłam z oczyma i sercem jeszcze wypełnionymi pięknem
Królewskiego Miasta. Osią tej wyprawy było spotkanie z moim Bratem, dzięki któremu
wszystko przebiegało sprawnie i udało mi się nigdzie nie zabłądzić (a z moją
orientacją w terenie byłabym w stanie zgubić się już na dworcu, który niczym
nie przypomina naszej prowincjonalnej stacyjki:) Wiem, że teraz powinny
się pojawić zdjęcia, ale nie powstało żadne. Po pierwsze mój aparat chyba nie
bardzo sprostałby zadaniu (o zabytkowym telefonie nawet nie wspomnę). A po
drugie – przyznam się Wam, że ja podczas wycieczek niespecjalnie lubię robić
zdjęcia. Oglądam, podziwiam, chłonę całą sobą i po prostu nie chce mi się pstrykać.
Za to uwielbiam oglądać zdjęcia zrobione przez innych. Mam nadzieję, że
wybaczycie mi ten brak.
Na dzisiaj tyle. Przesyłam Wam serdeczne buziaczki i do
następnego spotkania,
Gosia