Dziś cały dzień słoneczny i upalny – tak jak lubię. Bez
nagłych zrywów wiatru, deszczu i burz, bez niespodziewanego ochłodzenia. Lato,
lato wszędzie (zwariowało, oszalało moje serce:) Obowiązkowy spacerek
musiał być – długi, powolny i zupełnie bez celu. A teraz popijam kompot (maliny
+ jabłka) i szybciutko wrzucam kilka karteczek, które już powędrowały, albo
dopiero powędrują tu i tam.
A pod klatką siedzi grupka sąsiadek i zażarcie omawia tematy
polityczne. Z takim zaangażowaniem, że słyszę każde słowo. Widzicie, nie
potrzebuję radia, telewizji ani Internetu:)
Przesyłam Wam buziaczki malinowo – jabłkowe.
Pa, pa,
Gosia



