wtorek, 9 maja 2017

Ognista kartka


Witajcie, kochane!
Na początku dziękuję Wam serdecznie za wszystkie wspaniałe, ciepłe, dobre słowa pod poprzednim postem – od razu przegoniły resztki chandry na cztery wiatry. Nawet fakt, że dziś musiałam wciągnąć kozaczki na odnóża i ratować się grubym swetrem, nie zmącił mojego dobrego nastroju. Zdradzę Wam też, że motylowym albumem postanowiłam kogoś uszczęśliwić (albo unieszczęśliwić, hi hi) i jutro pędzę na pocztę, więc strzeżcie się:)

A teraz pokażę Wam kartkę, którą zrobiłam na Cykliczne Kolorki u Danutki. Zawiera całą paletę kolorów ognia, a więc czerwony, pomarańczowy i żółty. Do tego obowiązkowa czerń.


Kwiatki narysowałam mazakiem do płyt CD i pokolorowałam flamastrami szkolnymi:) Wzorowałam się na kwiatach, które dostałam w wymiance wielkanocnej "Zrób to sama" od Ewci – Hubki.





W środku miejsce na życzenia.


Kartka powstała na imieniny pani Zofii, koleżanki mojej Mamci.

Co do upodobań kolorystycznych, to bardzo lubię barwy ognia, byle nie na sobie. Choć pewne elementy garderoby w kolorze żółtym, a nawet pomarańczowym bym znalazła. Nie noszę natomiast czerwonego, choć był czas, że ubierałam się na czerwono od stóp do głów i nawet miałam czerwone włosy. Za to w przyrodzie – ech! Czerwone maki w zbożu. Pomarańczowe nagietki i nasturcje zapamiętane z ogródka Babci. Żółte kaczeńce nad stawem i mlecze na przydomowym trawniku. No i ogień, splatający te trzy barwy razem. Natura jest najpiękniejszym arcydziełem.

Moja karteczka wprawdzie arcydziełem nie jest, ale nawet mi się podoba. Teraz uraczę nią Stefana, a potem będę się rozkoszować kisielkiem malinowym, który mi właśnie stygnie.

Buziaczki ogniste,

Gosia

poniedziałek, 8 maja 2017

Chandra, album i niespodzianka


Witajcie, moje kochane!
Zimno, deszczowo, a co gorsza zapowiadają śnieg i przymrozki. To ma być maj? Mój optymizm znacznie przygasł i jakoś nie mogę odnaleźć radości. Kto by pomyślał, że pogoda jest aż taka ważna? Myślałam, że zrobienie albumu poprawi mi humor i poczyniłam taki twór na bazie jasnoróżowych kopert, z wykorzystaniem bloku kreatywnego z „Tesco”. Dodałam sporo motyli. I… humor wcale nie lepszy, a album mnie nie satysfakcjonuje. Ale może komuś się spodoba?

Żeby więcej nie narzekać (bo to nie w moim stylu), pokazuję album. Na przekór chandrze, a co!























Jeszcze słówko o komunii mojego chrześniaka. Pogoda nie dopisała, ale poza tym uroczystość była wspaniała. A przy poczęstunku Mikołajek obwieścił: „Cieszę się z wszystkich prezentów i pieniędzy, ale najbardziej się cieszę, że przyjąłem Pana Jezusa, bo o tym marzyłem”.


I jak tu się dłużej smucić? Właśnie gdy pisałam tego posta, rozległo się pukanie do drzwi. Listonosz przyniósł paczuszkę, a w niej… nagrodę wygraną w candy u Violi. Tak, tak, znów dopisało mi szczęście. Smuteczki przegnane, a ja zapraszam do wspólnego podziwiania:





Violu, dziękuję za te cuda z całego serca.

Pozdrawiam Was, zupełnie już wyleczona z chandry i znów pełna nadziei na wiosnę,

Gosia

sobota, 6 maja 2017

Osiemdziesiąte urodziny Józefy

Witajcie, moje kochane!

Oto kartka, którą pani Stanisława wręczy swojej przyjaciółce Józefie z okazji okrągłej rocznicy osiemdziesiątych urodzin. Zgodnie z życzeniem przybrała formę parawaniku.






Dziś pogoda bardzo wiosenna, mam nadzieję, że utrzyma się do jutra, kiedy to mój chrześniak będzie przeżywał dzień swojej Pierwszej Komunii Świętej.

Przy okazji z głębi serca dziękuję Basi:


I Wam za wszystkie miłe słowa też. Wiosenne uściski śle Wam

Gosia

poniedziałek, 1 maja 2017

Pierwsza komunia Martynki

Witajcie, kochane Babeczki!

Zostałam poproszona o zrobienie dwóch kartek dla pewnej Martynki na uroczystość Pierwszej Komunii Świętej. Jedna z nich zostanie wręczona przez prababcię! Zobaczcie jak udało mi się wywiązać z tego zadania.

Tekturowe pudełeczko zawiera w sobie…



… kartkę



… i kopertę na pieniądze zamykaną na samoprzylepny magnes.



Druga kartka to parawan. W rzeczywistości jest bardziej pastelowa, tylko aparat znów miał swoją wizję kolorystyczną:)





Przy okazji podzielę się z Wami moimi dwiema cennymi pamiątkami z Pierwszej Komunii. Pierwsza to karteczka od Babci Broni i Dziadka Janka, którzy już odeszli do wieczności.



Druga to książka od stryja i stryjenki. W niej właśnie po raz pierwszy zobaczyłam reprodukcje Drogi Krzyżowej Józefa Mehoffera. Pamiętam jak bardzo oddziaływała ona na moją dziecięcą wyobraźnię (jeśli będziecie w Krakowie, koniecznie zobaczcie oryginał w kościele Ojców Franciszkanów).



Zachowałam też swoją komunijną książeczkę.


Maj to jeden z moich ulubionych miesięcy – kwitnące bzy, ptasie koncerty, litania loretańska śpiewana z głębi serca. Żeby jeszcze tylko cieplej się zrobiło… Ale „niech żywi nie tracą nadziei”, prawda?

Majowe uściski i buziaczki,

Gosia