Hojny dla mnie w tym roku Mikołaj jeszcze nie zakończył swojej
działalności. Dziś bowiem dostałam paczuszkę od Wehlen, a w niej bombkę i
gwiazdeczki z metalicznego kordonka. Powiem Wam, że zdjęcia nie są w stanie
oddać tego, jak one się wspaniale błyszczą. Do tego była jeszcze pyszna
czekoladka (Lidziu, robię Ci smaczek:) oraz makramowe kolczyki
z sodalitem. Te kulki wyglądają jak ziemski glob – cudo. Wanduś, dziękuję
serdecznie, a Was wszystkich zapraszam do podziwiania:
Przy okazji chciałam Wam jeszcze pokazać dwie stare bombki.
Obliczyłam, że mają około… 17 lat, bo wtedy właśnie byłam bardzo zakręcona na
punkcie malowania na szkle. Malowałam na czym się tylko dało, między innymi
wykonałam serię bombek inspirowanych luźno słynnymi obrazami. Przetrwały tylko
dwie, więc postanowiłam je dla Was sfotografować.
Pierwsza z nich zainspirowana „Krzykiem” Edvarda Muncha:
Druga – plakatem Henri de Toulouse – Lautrec’a:
Były jeszcze m. in. „Słoneczniki” Van Gogha, „Błękitne
tancerki” Degasa, „Guernica” Picassa i kilka innych. Niestety, spotkał je los
większości kruchych przedmiotów…
Serdecznie Was pozdrawiam, kochane i do następnego
spotkania,
Gosia

