Witam Was, kochani!
Ale odkąd zaczęłam blogować, nie opuściłam ani jednego miesiąca
zabawy u Ani i dlatego postanowiłam przynajmniej spróbować. Wybrałam sobie wzór
zajączka, który znalazłam TUTAJ i przygotowałam narzędzia.
Zrobienie dziurek było najłatwiejszym etapem.
I zabieramy się do dzieła.
Tułów zrobiłam bez problemu, uszka w miarę też, ale przy
łapce i ogonku się zamotałam i nijak nie mogłam odnaleźć. Trudno, musi tak
zostać. Anetko, jeśli będziesz to oglądać – proszę, nie sądź zbyt
surowo.
Tu już gotowa kartka z moim debiutanckim matematycznym zajączkiem.
Tym razem kolażu nie będzie, bo poprzestanę na jednej
karteczce.
Jeśli już jestem przy temacie karteczek, to mam do Was
prośbę: pomóżcie spełnić marzenie Basi, o którym pisze TUTAJ.
I jeszcze mam dla Was wiadomość od naszej Jadzi – padł jej
laptop i na razie jest odcięta od wirtualnego świata. Ale pamięta o Was i
przesyła ciepłe pozdrowienia.
I ja Wam przesyłam mnóstwo pozdrowień, uścisków i samych
najlepszych myśli,
Małgosia