sobota, 28 maja 2016

Pudełko z ptaszkiem i… brudne nogi

Moi kochani, dziękuję za wszystkie wspaniałe komentarze pod postem dotyczącym albumu dla Basi. Już wkrótce kolejny album, tym razem dla… A właśnie nie zdradzę dla kogo:)

A dziś kartka – pudełko zrobiona na prośbę koleżanki mojej Mamy. Pudełeczko jest przeznaczone dla osoby przebywającej w szpitalu; mam nadzieję, że kompozycja kwiatowo – motylowo – ptasia choć troszkę ją rozweseli. Pudełeczko oczywiście składa się na płasko i pięknie mieści w kopercie (po uprzednim odpięciu klamerki z kwiatkiem).








A o co chodzi z tymi tytułowymi nogami? Ano z racji nagłego wybuchu upałów i pożegnania się z rajstopami, postanowiłam wczoraj posmarować swoje blade odnóża samoopalaczem, by kusić wspaniałą opalenizną (choć moje kształty mogłyby skusić najwyżej mistrza Rubensa:) Operację przeprowadziłam późnym wieczorem, używając … zeszłorocznego samoopalacza, który znalazłam w czeluściach szafki. Rano wstałam rześka jak skowronek i podążyłam na targ, by nabyć świeżą zieleninkę. Gdy tak dumnie kroczyłam na swych „opalonych” nogach, usłyszałam za sobą słowa, wypowiedziane głośno i dobitnie dziecięcym głosikiem: „Mamo, ale pani ma brudne nogi”. Gdy w domu poddałam się dokładnym oględzinom, odkryłam z tyłu smugi w różnych odcieniach żółto – brunatnych, malowniczo kontrastujące z bielą moich łydek Cóż, artystka… Po umieszczeniu odnóży w wannie szorowałam je długo i solennie i powiem Wam jedno – jeśli szukacie trwałego, wodoodpornego samoopalacza, to polecam Ziaję (zwłaszcza z zeszłego roku:)

Serdecznie Was pozdrawiam i życzę wspaniałego weekendu,

Gosia

56 komentarzy:

  1. I właśnie dlatego nie używam samoopalacza, a balsamu brązującego. Pudełko piękne, na pewno ucieszy obdarowaną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balsam mówisz? Ale chyba nie odważę się już z niczym eksperymentować.
      Pozdrawiam ciepło:)

      Usuń
    2. Balsam nie wnika tak głęboko w skórę jak samoopalacz i ewentualne smugi jest o wiele łatwiej zmyć szorstką gąbką czy pilingiem. Minus - brudzi ubranie, o białej bieliźnie można zapomnieć.

      Usuń
  2. Rozbawiłaś mnie Małgosiu swoimi odnóżami- pamiętam jak moja córka chciała szybko zrobić wrażenie opalonej; całej opalonej. Zrobiła, a jakże, wrażenie wpisujące się w długoletnią pamięć. I to świeżutkim samoopalaczem z tzw. "wysokiej póki". Do dziś wspomina tamten dzień, jak zbliża się lato, ja też, i obie mamy ubaw :p Kartka- pudełeczko, czy pudełeczko- kartka, fantastyczne! I gdzieś Ty się, Dziewczyno, tak długo uchowała!?... Cieplutko, aczkolwiek burzowo, pozdrawiam z powiewem świeżego powietrza. Teraz dopiero przyroda odżyje- już zieleń staje się bardziej soczysta ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadziu, dobrze mi tak za mój przypływ próżności:) Teraz będę z dumą świecić białymi łydkami.
      Dziękuję za dobre słówko o pudełeczku i pozdrawiam lekkim szmerem deszczu:)

      Usuń
  3. Piękne pudełeczko Małgosiu :)
    Aleś mnie ubawiła z tymi odnóżami :) Ja należę do tych z bardzo jasną karnacją i jeszcze opalam się na czerwono, ale samoopalacze omijam szerokim łukiem :)
    Straszę każdego roku wszystkich w koło :) mogłabym być hrabianką z niebieskimi żyłami :) heheh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Ulciu.
      Oj, teraz i ja będę omijać samoopalacze, w końcu lepiej biała niż brudna:)
      Pozdrawiam bardzo serdecznie:)

      Usuń
  4. Prześliczna kartka. Wciąż nie mogę się nadziwić jak to zmyślnie można poskładać :-). Jest cudnie!
    Małgosiu, też miewam przygody z samoopalaczami i bronzerami - aktualnie mam kropki na stopach których nie mogę się pozbyć, bo jeszcze dobrze mi nie zeszła skóra po masce złuszczającej a już posmarowałam nogi samoopalaczem :-). Właśnie przezornie wyrzuciłam wszystkie zeszłoroczne kosmetyki :-). Opalać się nie lubię i nie mogę, więc ciągle eksperymentuję.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko, to pudełko wbrew pozorom jest bardzo proste do zrobienia.
      Moje eksperymenty z poprawianiem wyglądu zazwyczaj kończą się komicznie, w stylu brwi kominiarza po samodzielnym nałożeniu henny lub opłakanych skutków cieniowania grzywki nożyczkami do paznokci. Dobrze, że mam jako taki dystans do siebie, bobym z domu nie wyszła:)
      Pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
  5. Ja też z tych "bladych", taki przypadek też przerabiałam. Za to pudełko śliczne stworzyłaś, podoba mi się, że się składa na płasko. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, pocieszyłaś mnie, ze nie jestem sama w swojej bladej niedoli:)
      I dziękuję za miłe słowa o pudełeczku.
      Pozdrawiam bardzo cieplutko:)

      Usuń
  6. Małgosiu! Karteczka- pudełko jest cudowne, na pewno obdarowaną osobę ucieszy, cała wiosna jest w tym pudełeczku są i kwiatki i ptaszki więc nie może się nie podobać. Przygodę miałaś nie złą, - Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu, dziękuje Ci serdecznie, zależało mi, żeby ta nieznana mi osoba mogła się choć troszkę uśmiechnąć w swojej niedoli.
      A co do przygody, to dobrze mi tak za mój przypływ próżności:)
      Pozdrawiam Cię z serca.

      Usuń
  7. Piękne pudełeczko, Małgosiu :) a historia z opalaczem po raz kolejny utwierdza mnie w przekonaniu, by trzymać się od nich z dala... zawsze obawiam się właśnie takiego efektu ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, dziękuję. I sama też będę się trzymać z daleka od samoopalaczy, by po raz kolejny nie wyjść na brudaska:):)
      Pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
  8. A gdzie zdjęcie tego artystyczne go malowidła - haha :) Dzieci są szczere do bólu :) Pudełeczko prima sort, na pewno przyniesie uśmiech :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, że też nie wpadłam na to, żeby uwiecznić takie arcydzieło!
      Trudno, przepadnie w niebycie:)
      Pozdrawiam cieplutko i serdecznie:)

      Usuń
  9. Piękne pudełeczko. Przychylam się do słów Jadzi, gdzieżeś Ty się ukrywała zdolniacho, że dopiero teraz mamy okazję podziwiać takie cudeńka. Obdarowana będzie miała namiastkę normalności na szafce przy łóżku szpitalnym, wiem co to znaczy dla chorej osoby.
    Co do samoopalacza i tych brudnych nóg, to nie przejmuj się, zdaj się na naturalny wygląd. Ja też z tych, co ze słońcem się nie lubimy i od wielu lat z ciemnej karnacji zostało wspomnienie; jak rok długi, tak ja wiecznie blada, niczym młynarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taką mam nadzieję, Danusiu, że to pudełeczko choć minimalnie ubarwi szpitalną szarzyznę...
      Generalnie blade nogi mi jakoś tam nie przeszkadzają, sama nie wiem co mnie podkusiło:) Taki powiew próżności:):):)
      Pozdrawiam ciepło i niedzielnie.

      Usuń
  10. Ubawiłaś mnie kochana do łez, a że mam bujną wyobraźnię to cała scenka łacznie z Twoją zdziwioną miną stanęła mi przed oczami. No nieźle. Przyznam, że ja nie uzywam tego typu preparatów, ale znam z opowieści bratowej, ze różnie z tym bywa. Twoje pudełeczko jak zwykle zachwyca dokładnością wykonania i piękną kompozycją. Ciszę sie, ze mogę popatrzeć na takie wspaniałe prace i cieszę się, ze jesteś z nami. Pozdrawiam Małgoś cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Haniu, sama się teraz śmieję do łez na wspomnienie tej scenki.
      I ja się cieszę, że jestem tu z Wami, przez ten krótki czas znalazłam więcej życzliwych dusz niż przez całe dotychczasowe życie.
      Pozdrawiam gorąco i niedzielnie:)

      Usuń
  11. Małgosiu co do samoopalacz i samego opalania to jakoś nie przepadam. Brak opalenizny wcale mi nie przeszkadza.
    Ale wracam do cudownego pudełka. Bardzo radosne i na pewno zadziała terapeutycznie. Pudełko wygląda tak jakbyś kwitnącą gałązkę razem z ptaszkiem siedzącym na niej podarował by zaśpiewał dla pokrzepienia i pociechy . Pozdrawiam serdecznie i życzę powrotu do zdrowia dla chorej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenko, dziękuję za piękne słowa. Mam taką właśnie nadzieję, że to pudełeczko choć troszkę rozjaśni szpitalną rzeczywistość tej nieznanej mi pani.
      Pozdrawiam ciepło i słonecznie w ten niedzielny dzionek:)

      Usuń
  12. To ja spróbuję balsam brązujący:-)))
    Pudełeczko wspaniałe Małgosiu i aż dziw, że się w kopercie mieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basieńko, mieści się doskonale, gdyż po złożeniu robi się całkowicie płaskie.
      Ślę ciepłe pozdrowienia na przeżywanie radosnej niedzieli.

      Usuń
  13. Ja tak podejrzewałam, ja tak podejrzewałam, że agentka z Ciebie co nie miara.ja w ogólniaku miałam malowane nogi:D od tamtej pory nie używam samoopalaczy,nie boj u Rubensa ja tez bym za prima sort robiła:D Kochana a co ja mogę o tym pudełeczku?? Abrakadabra i tyle.{TBP}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, no mam po prostu szczęście do gaf i sytuacji trącących farsą:)Ale chociaż wesoło jest:)
      Dzięki za uznanie dla pudełeczka! {PBT}

      Usuń
  14. Chyba jednak powinnaś Małgosiu wystawić swoje "odnóża" na słoneczko.
    Ja już nie używam samoopalaczy. Odkąd pracuję w ogrodzie moja skóra szybko zmienia kolor - taki "efekt uboczny pracy na roli". Mam za to inny problem. Pracuję zawsze w rękawiczkach więc moje dłonie są dużo jaśniejsze od reszty i wyglądam trochę dziwacznie.
    Pudełeczko wyszło prześlicznie, jesteś czarodziejką! Miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewciu, masz rację, że słoneczko jest lepsze. Będę się musiała z nim bardziej zaprzyjaźnić.
      Dziękuję z a miłe słowa o pudełeczku i pozdrawiam - bardzo serdecznie, ciepło, po prostu niedzielnie.

      Usuń
  15. Pudełko jest przepiękne,pełnia lata:-)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam podobne przejścia, po samoopalaczu zawsze wyglądałam jakbym miała co najmniej żółtaczkę - nie mówiąc o dłoniach które nie pasowały do reszty - już wolę swoją bladość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tym, co zobaczyłam na swoich nogach, też stwierdziłam, że wolę bladość:):):)

      Usuń
  17. Normalnie uśmiałam się do łez. Och Małgosiu, Małgosiu potrafisz człowieka rozweselić i świetną anegdotką i cudną karteczką, na widok której buzia sama się uśmiecha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidziu, teraz sama się z tego śmieję, ale wierz mi - na początku to raczej mi się płakać chciało:):):)
      Dziękuję za uznanie dla tej karteczki, bardzo mi zależało, żeby budziła pozytywne uczucia i mam nadzieję, że rozweseli też panią, dla której była przeznaczona.
      Pozdrawiam bardzo ciepło i prosto z serca:)

      Usuń
  18. pudełeczko piękne, radosne i kolorowe ucieszy obdarowaną osobę na pewno! a co do samoopalaczy, nie wspomogę Ciebie ani opinią ani recenzją, gdyż takich specyfików nie używam...mam kawałek grządki z warzywkami i nie ma to jak takie pielenie co jakiś czas, działa jak solarium i samoopalacz w jednym.Pozdrawiam słonecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, dziękuję. I masz rację - nie ma to jak ruch na słoneczku. A że chciałam przyspieszyć efekt, to wyszło jak wyszło:):):)
      Pozdrawiam Cię serdecznie:)

      Usuń
  19. Takie pudełko na szpitalnej szafce,to sama radość dla oka i duszy,cudne jest.Ja też z tych białasów jestem,,ale się specjalnie nie przejmuję-lata praktyki,wszystkich tego typu kosmetyków się boję ze względu na takie efekty.Swoje przeżyłaś,ale koleżankom uciechy nie poskąpiłaś,pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki chociaż plus tej mojej przygody, że mogłam trochę rozbawić koleżanki:)
      Pozdrawiam z serca.

      Usuń
  20. Śliczne pudełeczko! Nie używam samoopalaczy na szczęście. Pozdrawiam!:))

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Basiu i ciepło pozdrawiam:)

      Usuń
  21. Uśmiałam się serdecznie, ale fakt, dzieci są najszczersze;) Dla moich rubensowskich kształtów wystarczy odrobina słonka, już jestem jak mulatka;)
    Pudełko piękne i bogate!
    Pozdrawiam Gosiu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to zazdroszczę, bo ja to najwyżej różowa jak świnka Pepa:)
      A szczerość dzieci jest niezrównana!
      Pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
  22. Ha ha ha ha ha;) Rozbawiłaś mnie Gosiu tym postem do łez, bo tak śmiesznie opisałaś to ,,samoopalanie";) ja kiedyś miałam podobną przygodę, ale... Aż wstyd pisać... Pudełeczko ślicznie zrobiłaś;)Kto by przypuszczał, że to cudo się składa , jak karteczka? Obdarowanej osobie, na pewno będzie się podobała;) Pozdrawiam Cię Gosieńko cieplutko;) Buziaczki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie często tak jest, że człowiek się złości lub stresuje, a potem - z innej perspektywy - cała sytuacja wydaje się po prostu zabawna. I można zrobić z tego anegdotkę:)
      Gosiulka, cieszę się, że karteczka Ci się podoba i wierz mi na słowo - po złożeniu jest kompletnie "plaskata".
      Pozdrawiam, ściskam i przesyłam buziaczki:)

      Usuń
  23. Świetne!! Nigdy nie próbowałam tej formy!!

    OdpowiedzUsuń
  24. No nie wiem Małgosiu, jak ty mogłaś wyskoczyć na bazarek w brudnych nogach?? Dzieci to są szczere do bólu, mówią co widzą i myślą:)
    Kartko-pudełko śliczne, powinno rozweselić chorującą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tinko, na szczęście nogi były brudne głównie z tyłu:):):) Ale teraz znów lśnią niepokalaną bladością:)
      Pozdrawiam ciepło i z serca.

      Usuń
  25. Cudowne pudełeczko!!! Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  26. Lovely work!!!!
    Would you like to follow each other? let me know and I follow you back
    Besos, desde España, Marcela♥

    OdpowiedzUsuń
  27. wspaniała i zabawna przygoda Cię spotkała :) a karteczka bardzo pomysłowa !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję... a śmieszne przygody jakoś mnie bardzo lubią:)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za każde pozostawione słowo...